o JEREMIE     Promocja i informacja     Kontakt  
  Szukaj  
  Inicjatywa JEREMIE - dla rozwoju Polski  
     
JEREMIE w województwie łódzkim
  Strefa dla przedsiębiorców   Strefa dla pośredników   wiadomosc rozwiń wiadomości  
JERMIE w województwie łódzkim

Galeria sukcesów: MIRENA Irena Zielińska

Została sama z trójką dzieci. Gdy nie mogła znaleźć pracy, roznosiła mleko. Z chałupniczego szycia stworzyła firmę, która właśnie kończy 27 lat.

– Nie kontynuowałam żadnej tradycji, stwierdziłam po prostu, że to jest mój sposób na życie. Kolega zaproponował mi wszywanie ekspresów do spódnic. Po jakimś czasie pomyślałam: po co mam dla kogoś szyć, mogę to robić sama. Załatwiłam, jak to w tamtych czasach, kupon jakiejś tkaniny, kroiliśmy, mój przyszły mąż to plisował, uszyło się spódnice, sprzedało się. W 1984 roku  zaczynaliśmy od piwnicy i jednej maszyny. Nie miałam wykształcenia wyższego, więc musiałam skończyć kurs krawiectwa w rzemiośle; wtedy mogłam otworzyć firmę. Początek mojej działalności to 1986 rok.

Wkrótce pojawiła się druga maszyna. Irena Zielińska sprzedawała wszystko, co uszyła. Jak sama mówi, dorobiła się na spódnicach plisowanych.

– W 1993 roku postawiliśmy zakład, ja zajmowałam się organizowaniem wszystkiego. Stanęło tu 20 maszyn, dziennie plisowaliśmy 700 sztuk, zatrudnialiśmy 50 osób. Powstała fabryka, popyt był spory, chociaż kolejne rządy przeszkadzały po drodze, jak tylko się dało. A dla nas zawsze najważniejsza była jakość. To szybko poszło w eter.

W 1999 roku nastąpiło załamanie rynku.

– Spadła sprzedaż i do Niemiec, i do Rosji. Próbowałam jakoś temu zaradzić, wymyślałam różne modele, ale w końcu stwierdziłam, że dyktatorką mody to ja nie będę. Jestem raczej organizatorem i osobą zarządzającą. Przydały mi się wtedy studia ekonomiczne. Postanowiłam postawić nie na swoją produkcję, tylko na przerób. Bo dobre markowe firmy nie mają swoich pracowni krawieckich, tylko podzlecają niektóre rzeczy innym wykonawcom. Tu znalazłam niszę. To był ciężki kawałek chleba, bo ludzie, którzy wcześniej u mnie pracowali, byli przyzwyczajeni do zszywania.

Koniunktura poprawiła się w 2008 roku. Przez te wszystkie lata Irena Zielińska znalazła też sposób na tworzenie dobrej atmosfery w zakładzie.

– Dobrze traktuję ludzi, nie ma większej rotacji. Wiele zależy od drobiazgów. Na przykład na urodziny składam pracownikom życzenia i zawsze dorzucam mały upominek: cukierki, kwiatek, długopis. W tym roku wpadłam na pomysł, żeby wyhaftować coś własnoręcznie, na przykład pani, która jest kociarą, dostała ode mnie wyszywanego kota. Na Dzień Dziecka też przygotowuję jakieś suweniry, a ja dostaję zawsze coś na Dzień Matki. Takie rodzinne relacje pomagają w pracy. Zresztą wymagająca też jestem, zwłaszcza że pewne zlecenia są bardzo trudne, na przykład kolekcje. Za kolekcję każda firma bardzo dobrze płaci, tylko że kolekcja oznacza 6, 7, 10 sztuk w jednym rozmiarze.

Dla „Mireny” najlepsze są duże zlecenia.

– Jeśli miesięcznie mam uszyte kilka tysięcy sztuk odzieży, to dobrze. Nieraz jedna sukienkę szyjemy w 6000 egzemplarzy. Ale już 2000 w dziesięciu modelach to jest niefajnie. Konkurencja? Wiele markowych firm zleca szycie do Chin, ale też wiele po jakimś czasie wraca do mnie. Chińczycy nie wszystko zrobią, a poza tym zdarza się, że jakieś partie nie przyjdą z Chin na czas, co oznacza ogromne straty. Albo przychodzi partia, w której 80% trzeba poprawiać. W każdym razie ja pracę mam, choć wiem, że na rynku jest kiepsko. Ale tego też trzeba pilnować, nic nie jest za darmo, więc pracuję od świtu do nocy.

Irena Zielińska nie narzeka na obroty, problemem są raczej opóźnienia w płatnościach. Dlatego ucieszyła się z JEREMIE.

– Musiałam wymienić centralne ogrzewanie, na tarasie chciałam postawić jeszcze jedno pomieszczenie z żelazkami i wymienić parę maszyn na nowsze. Myślałam, że poradzę sobie z tym sama. Rzeczywiście, obroty są coraz wyższe, ale tych pieniędzy nie widać. Środki są na razie wirtualne ze względu na długie terminy płatności. W rezultacie nie mogę dysponować pieniędzmi, które zarobiłam. Tymczasem ja pewne rzeczy po prostu muszę zrobić, na przykład naprawić dach. Taki kredyt jak JEREMIE bardzo wtedy pomaga. JEREMIE znalazłam w Internecie. Współpraca z pośrednikiem poszła bardzo szybko, tydzień-dwa załatwiania. Mogłam zaradzić najpilniejszym potrzebom w zakładzie, poza tym pieniądze z JEREMIE pomogły w zakupie samochodu dostawczego. Jestem pewna, że bez trudu spłacę kredyt. W końcu od lat nie miałam żadnej reklamacji.

 

Więcej sukcesów

Zapraszamy do pełnej galerii sukcesów.

  Szybki kontakt  

Zaznacz interesujący Cię produkt a następnie rozwiń listę miast, w których znajdują się placówki pośredników finansowych, u których możesz uzyskać wsparcie:

kredyt/pożyczka poręczenie
produkt kapitałowy
  wybierz województwo  
woj. łódzkie woj. zachodniopomorskie woj. pomorskie woj. mazowieckie woj. wielkopolskie
  wszystkie miasta  
wszystkie miasta wszystkie miasta wszystkie miasta wszystkie miasta wszystkie miasta wszystkie miasta Bełchatów Gdańsk Końskie Koszalin Ostrów Wielkopolski Piotrków Trybunalski Poznań Płock Radom Sieradz Szczecin Warszawa Wałcz Zduńska Wola Zelów Łódź Białogard Dzierzgoń Gdańsk Goleniów Gryfice Koszalin Kołobrzeg Poznań Połczyn Zdrój Stargard Świdwin Szczecin Warszawa Wałbrzych Wrocław Łódź Bytów Chojnice Czersk Gdańsk Gdynia Karsin Kartuzy Kościerzyna Słupsk Tczew Warszawa Wejherowo Gdańsk Gdynia Piaseczno Piotrków Trybunalski Pruszków Płock Radom Sochaczew Warszawa Łódź Gdańsk Gostyń Konin Leszno Nowa Ruda Nowy Tomyśl Ostrów Wielkopolski Ostrzeszów Piła Poznań Sieradz Śrem Szczecin Warszawa Wałbrzych Wrocław Łódź Pajęczno Piotrków Trybunalski Radomsko Tuszyn Wieluń Łódź
  wyszukaj  

Województwo należy wybrać zgodnie z miejscem realizacji działalności gospodarczej.